Jprdl

Wtorek, 29 maja 2012 · Komentarze(0)
Nosz KURWA MAĆ ... to tyle w temacie tego jak się zachowują kierowcy ... czy to jest kurwa dziwne, że dziś zajechały, tak zajechały mi drogę kobiety ... jakież w oczach zdziwienie, że rowerzysta może jechać na ulicy w przedziale 35-40 km/h ... niebywałe ... kilka ciepłych słów obie panie usłyszały i to nie były pozdrowienia ... a te dzisiejsze keaemy to po mieście w sprawach zawodowych oraz w ramach rozkręcania nóg na sobotnią wyprawę do Lidzbarka. Mam stopkę, mam przednią lampkę i mam Ci ja bagażnik :)... teraz trzeba to zamontować. Sallam Allejkum.

Wspomnienie kawalerskiego wieczora

Poniedziałek, 28 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria Wycieczki
Rano do pracy, konstrolnie wybyłem na dwór w celu sprawdzenia temperatury i aury ... paczę a tam mleko na świecie ... nosz pojebało się coś tej pogodzie, mgła jak nad Smoleńskiem i 6 stopniów na plusie ... no niech żyje nam cudoffny miesionc maj ... po robocie zakupy z rodziną tak zwanym blachosmrodem ... konieczność wyższa. W tak zwanym międzyczasie zakończylim rehabilitacyję tak zwanej Ofcy czyli Karoliny ... łokieć łokiej, moszna jeździć ... no takoż uczynilim z tą łoną i jej meńciznom Patrykiem w pewnych kręgach znanym jako Skjaatel ... traską mieszaną z przewagą asfaltów zdecydowaną ... Modrzewina - Jelenia Dolina - Ogrodniki - Milejewo - Elbląg ... i pod kuniec śmieszna sytuacja mnie spotkała, panowie Misie Niebieskie stali sobie w okolicy zakładu naprawy rozruszników jakieś 400 metrów przed 'Bianką' ja sobie mknę, zegar pokazuje 56,5 i tylko mi panowie pogrozili palcem :D ... pierwszy raz mnie się zdarzyło takie coś było ... czaaad. Sallam Allejkum.

P.S. Dlaczego tytuł wpisu taki a nie inny, ano dlategoż, gdyż mój wieczór kawalerski a panieński mojej żony miał miejsce w owej Jeleniej Dolinie lat temu cztyry :)

Ta łostatnia niedziela

Niedziela, 27 maja 2012 · Komentarze(0)
Takie rodzinne wymiatanie po mieście + obiadek pod Górą Chrobrego ... bujawka, zjeżdżalnia i takie tam ... całe szczęście moje ścięgno dwugłowego ma się dziś lepiej i troszku rozruszałem mięśnie oraz poznałem na żywo kolegę Piotra, naszego nowego forowicza z EFR co to ma karboniastego Authora trekingowego. Miły rodzinny dzionek. W następną sobotę Lidzbark Warmiński ... ten tydzień poświęcam na przygotowania pod ten wyjazd ... może być absencja wpisowa na blogu za co z góry przepraszam. Sallam Allejkum.

Kopernik też była kobietą

Sobota, 26 maja 2012 · Komentarze(3)
Kategoria Wycieczki
Kopernik też była kobietą ...



W dzień Mamy o godzinie 6:48 pojawiłem się w miejscu umówionym i czekam ... i ku mojemu miłemu zaskoczeniu o 6:54 pojawia się Ela ... więc jednak nie jadę sam. Zgodnie z zapowiedziami na EFR o godzinie 7:05 ruszyliśmy w trasę ... kierunek Pasłęk of korz po nowej DDR nr 7 ... jeśli mam być szczery to szczerze kurwa nie lubię tego odcinka ... tam się nic nie dzieje i zawsze mam jakieś przygody natury różnej ... dziś np. w drodze do Pasłęka wkurwiał mnie nieprzeciętnie mój pampers a w zasadzie dwa, założone testowo i powiem Wam, że Marecki zaprawdę miał prawdę mówiąc o tym "patencie" gdyż ponieważ za Pasłękiem w drodze na Młynary się dupa przyzwyczaiła była i odczułem niesłychanej wręcz urody komfort ... który to wzrósł raz ze względu na przemiłe towarzystwo podróży a dwa ze względu choćby na takie widoki



niech mnie ktoś powie, że Wysoczyzna Elbląska nie jest urokliwą krainą ma najzwyczajniej w ryło ... a co !!!

Zaczęło w drodze do Młynar przypiekać dość mocno tak zwane ciało niebieskie słońcem zwane, zrzucona do bukłaczka została była bluza na dłedżi rękaw ... i łod razu się było zrobiło przyjemnie. Pedałujemy sobie dalej elegancko w niezłym tempie ... i tu muszę nawinąć o jednej kwestii, fajnie jest jechać z kimś kto potrafi utrzymać takie fajniutkie tempo, Ela w całej swej rozciągłości należy do takiej grupy rowerzystek, kopytko i to wcale nie czarcie podaje jak należy i takie sytuacje cieszą ... wspomnę nawet na swój pohybel, że we drodze powrotnej zapytała czy to ze względu na nią cisnę tak wolno ... pozostało mi grzecznie odpowiedzieć, że oszczędzam siły na ostatni podjazd :-D a prawda taka, że miałem chwilowy ramzes i kryzys w jednym ...

Wew Młynarach zrobiliśmy drugi postój ... króciutki na małe uzupełnienie węglowodanów i fotograficznie oddanie wciąż żywego klimatu lat 60'tych :)





Ruszamy dalej z zamiarem przecięcia drogi ekspresowej S22 która to w założeniu pewnego pana z zaburzeniami własnej tożsamości seksualnej miała łączyć w czasach prehistorycznych Berlin z Królewcem ...



Chwila reporterska ... nie ma co wyglonda jak droga do Euro ... Lecimy dalej przez uroczą wioseczkę Jędrychowo ... z tego miejsca pozdrawiam Edytkę W. ;)

I co i oczom naszym ukazuje się takie łoto cusik



No to my som na miejscu ... i teraz chwila sentymentu ... ostatni raz i jak do dziś jedyny byłem ja we Fromborku w 5 klasie szkoły podstawowej czyli jakieś w chuj lat temu ... i wiecie co pamiętam z tamtej wycieczki ... w zasadzie nic poza faktem, że znalazłem byłem tam tą no ... koniczynę szczęścia, taką czterolistną ...

Fotogramy rzeczonego zespołu klasztornego z którego słynie rzeczony Frombork









Na ryneczku zrobilimy 30 minut popasu ... i natchnęło mnie w kierunku uczynienia pewnego fotogramu ... w niektórych miejscach czas się zatrzymuje w miejscu zwyczajnie, bez pośpiechu ...



Pojedli, popili ... to wypierdalać na pekaes ... wróć, my rowerami przyjechali, no to co, to się do tego Pogrodzia wspinamy, wspinamy i wspinamy i się wspięliśmy i po drodze obaczylim modelową rodzinę XXI wieku, łooo taaaką



A dalej Milejewo i Elbląg, koło "bianki" śmy sobie grzecznie podziękowali za współudział i rozjechali się, każde wew swoim kierunku ... i co ... i nic, fajno było. Sallam Allejkum.

P.S. Żeśmy z Elą zdrową średnią wykręcili i wszem i wobec ogłaszamy ją publicznie, dumni przeokropnie :)

Łzę uroniwszy

Piątek, 25 maja 2012 · Komentarze(0)
Łot tak troszku przed robotom ... potem po robocie z Owieczką polecieliśmy ku jaskini rehabilitacji ratować łokietka wewładysława ... następnie odprowadziliśmy tę łoną i polecieliśmy na działkę zobaczyć jak się miewa familia ... ruszyliśmy ku doma ... a z wieczora szybki szpil ... postanowiłem ja, jak się potem okazało nie tylko ja, pożegnać naszych "cyborgów" czyli Mareckiego, Roberta i Rafiego, którzy to postanowili wybrać się na malutką przejażdżkę celem wypicia toastu izotonicznego pod pomnikiem Chrystusa Króla we takiej wioseczce co się zwie Świebodzin ... na placu dworcowym się przed godziną zero czyli 22'gą zebrało nieco wariatów na dwóch kółkach i tak po uczynieniu chwili fotoreporterskiej pamiątkowej ruszyliśmy w 12 osobowym peletonie ulicami Elbląga w kierunku na Malbork ... zaraz za rogatkami grzecznie pożyczyłem ekipie szerokiej drogi i zawróciłem razem z Dareckim_EB w kierunku zu hause ... i tyle panie i panowie ... jak mnie popierdoli do reszty to za rok też z nimi pojadę. Sallam Allejkum.

Wioter

Czwartek, 24 maja 2012 · Komentarze(0)
Dziś mimo wiatru był dzień iście sprinterski, kaemów malusio ale zapierdalałem ino mi mięśnie puchły i w nogach piekło tym no ... kwasiorem mlekowym :D tęskniłem troszku za tym uczuciem. W każdym bądź razie to kaemy do robo i do prywatnych sprawców dodatków do pensji comiesięcznej ... zero wycieczkowości w ostatnim czasie ale zacisłem zęby i postanowiłem ... wew sobotę gdy moje skarby pod postacią Żony i Synka będą jeszcze spały jadę do tego Fromborka w końcu ...
trzeba zdjęć troszku porobić bo dawno żadnych rzeczowych i fajnych fotogramów nie uczyniłem.

Apropos tempa dnia dzisiejszego ... czasem jak leciałem DDR'em to się byłem i modliłem, żeby mnie żaden pieszy gwałtownie nie zmienił zdania na temat kierunku swojego podążania po świecie bo by była tragedia ... chuj ze mną i z pieszym ale rooower !!!

Jak czytam komentarze to mi serce roście/rośnie czy jakoś tak tam. Sallam Allejkum.

Gówno nie dystans ...

Środa, 23 maja 2012 · Komentarze(2)
To kilometry z ostatnich dni, zbierane, ciułane i tyle ... nie działo się absolutnie nic ... do pracy i zez pracy plus jakieś tam przypadkowe jazdy troszku na około, żeby zupełnej żenady nie było ... jakoś weny nie mam a po torze wrotkarskim kółek napierdalał nie będę ...

Sallam Allejkum.

Szwędacz podwieczorny

Środa, 16 maja 2012 · Komentarze(1)
Ot takie popołudniowe popitalanie po mieście, bez celu w sumie a przypadkiem spotkałem kolegę iśmy się razem kręcić po tym mieście zaczęli ... i wyszło tyle ile wyszło ... wiatr mnie coraz mniej wkurwia ... czytaj nauczyłem się jeździć efektywnie pod wiatr ... Sallam Allejkum.

Wycieczkowo przypadkowo

Wtorek, 15 maja 2012 · Komentarze(8)
W zasadzie standardowe kilometry pracowe a po południu ob. Małżonka dzwoni, że jedzie do kuleżanki i to jedzie na rowerze ... chyba mi się bateria z aparatu słuchowego wysunęła bo nie mogłem przez chwilę się zdecydować, czy się przesłyszałem, czy co ... no ale myślę sobie ... no kurwa czad normalnie. Zarehabilitowałem pewną rowerzystkę co to wyjebkę ma w te statystyki tutaj i ruszyłem na tak zwany szwędacz miejski ... po drodze spotykając Marcina wraz z małżonką ... po namyśle trwającym sekund kilkanaście ruszylim wspólnie i ustaliliśmy, że zawijamy po moją małżonkę przebywającą u kuleżanki i lecimy nową drogą dla rowerów numer 7 :) kierunek Pasłęk ... i się świat okazał mały, znów ... ale dobrze, żonę mi zmotywowało i jestem z niej bardzo dumien ... baaardzo miło, przezacnie ...
Sallam Allejkum.

I Skota ...

Poniedziałek, 14 maja 2012 · Komentarze(0)
No i rano do roboty, potem come back zu hałze ... i z nakrętką od holołteka II lewą po Scotta ... chwila nerwów i jest, to ta, rower uratowany ... i się wybralim ze żoną na spacerek rowerowy przy okazji odprowadzając Owcę ręcznie przeze mnie wyrehabilitowaną ... a potem się pokręcili jesce po Ebowie. Konkluzja jest taka, że Scott idzie na handel bo zupełnie mojej małżonce nie siadł, nie tego oczekiwała od roweru ... i chyba dobrze :)

I nuta na dziś uroczej wyjątkowości ...

&feature=related">Opis linka